„Księga Ludensona“


[tekst – Zofia Stanecka, ilustracje – Marianna Oklejak]
Epilog

Data dodania: 2011 12 30


Przez parę kolejnych lat dostawała też pocztówki od Marianny Gosz. Dowiedziała się z nich, że Marianna nadal odwiedza zaczarowaną bibliotekę i że poszła na studia zaoczne, na skandynawistykę. Pewnego dnia kartki przestały przychodzić i po Mariannie słuch zaginął.
Mania wciąż przechowywała pełną czystych kartek „Księgę Ludensona”. Z czasem zaczęła w niej chować spisane na kartkach pierwsze opowiadania. Wierzyła, że tylko spisane słowa mogą ją na nowo połączyć z tym, co było i sprawić, że dzieciństwo, które w rzeczywistym świecie mijało aż nazbyt szybko, zostanie z nią na zawsze – w książkach. Gdy poszła do liceum, zapisała się na kurs języka szwedzkiego. Dzięki temu mogła odczytać wiadomość z Północy, gdy ta wreszcie do niej dotarła.
Była już dorosła, gdy z zardzewiałej skrzynki zawieszonej na furtce „Jaskółki” wyjęła wymiętą, zaadresowaną do siebie kopertę bez nadawcy. W środku znalazła kiepsko wydrukowany wycinek z lokalnej szwedzkiej gazety. Siadła na progu pokoju Ludensona i przeczytała:
„Pośród pustkowi najdalszej Północy powstała niezwykła inicjatywa. Tam, gdzie przez pół roku nie dociera światło słońca, działa objazdowa blioteka. Choć znajduje się w niewielkim wozie, który wygląda na przerobioną budę cyrkową, wydaje się mieścić w sobie niezmierzony księgozbiór. Czytelnicy mogą w niej znaleźć każdą książkę, jaką tylko chcieliby przeczytać. Nie wiadomo, co sprawia, że wóz biblioteczny dociera do najbardziej opuszczonych miejsc i do ludzi, którzy najbardziej potrzebują pocieszenia.
- Chcemy być wszędzie tam, gdzie ginie wiara w potęgę słowa – mówi bibliotekarka Marianna Jettecki.
Gdy pytam ją, kogo ma na myśli, mówiąc „my”, uśmiecha się i robi nieokreślony ruch dłonią.    
- Myślę, oczywiście, o sobie, moim psie i… o tych wszystkich, którzy wierzą w magię książek.
Pies Marianny, o dziwnym imieniu Azor, towarzyszy nam w czasie całej rozmowy. Jest prawie niewidomy, ale dzielnie macha ogonem, gdy pani zaczyna o nim mówić.
Miejscowi mówią, że Marianna nie podróżuje sama. Są tacy, którzy twierdzą, że widzieli ja w lesie w towarzystwie ogromnego mężczyzny. Gdy pytam ją o to, wybucha śmiechem i mówi:
- Na tym właśnie polega tajemnica opowieści: nie ma w nich rzeczy niemożliwych.”
Mania długo patrzyła na zamieszczone koło artykułu zdjęcie. Widać było na nim niewielki wóz z kolorowym napisem „Jettecki bibliotek”. Przed wozem na małym stołeczku siedziała uśmiechnięta Marianna, obok niej posiwiały Azor wpatrywał się w Manię wiernym wzrokiem. W tle, przed drzewami widniały dwa słupy, wyglądające trochę jak ogromne nogi odziane w biały garnitur.
Mania uśmiechnęła się i złożyła artykuł.
- Czas otworzyć „Księgę” – powiedziała na głos. – I zacząć zupełnie nową historię. Ta toczy się już własnym rytmem i ani mnie, ani nikomu innemu nic do tego!
Wyszła do ogrodu, siadła przy dziecięcym stoliku pod mirabelkami i napisała pierwsze zdanie swojej pierwszej powieści.
Zdanie to brzmiało: „Jesienią 1806 roku na Olandią przetoczył się sztorm.”

------
1 Nibylandia - baśniowa kraina Piotrusia Pana z książki J.M. Barriego „Piotruś Pan i Wendy”
2 Mycket – (szw.) bardzo
« 1 2 3 4
Premiera kolejnego odcinka książki „Księga Ludensona“ już 2011-12-30